Jadłodajnia służy tym, którzy nie mogą – z przeróżnych powodów – zjeść ciepłego posiłku w domu. Nie mają domu, albo nie mają siły, albo nie mają pieniędzy… Albo nie mają kogoś, z kim mogliby siąść do stołu.

Staramy się, by osoby korzystające z Jadłodajni mogły przy jedzeniu godnie siedzieć przy stole. Stół to domowy ołtarz, domowe ognisko. Jeśli ktoś nie ma domu ani rodziny, niech przynajmniej je posiłek wraz z innymi ludźmi przy stole.

Tym celom: wsparciu w potrzebie, wzmacnianiu poczucia godności i integracji ze społeczeństwem, służą też inne działania Jadłodajni. Proponujemy Beneficjentom udział w różnych zajęciach: p. Ania prowadzi zajęcia z rękodzieła, p. Mietek – spotkania biblijne i duchowe, siostry organizują przeżycia świąteczne i okolicznościowe, ale też proszą o pomoc w porządkach czy dźwiganiu rzeczy. Ledwo jedno wydarzenie minie, przygotowuje się następne – tętni życie.

Codzienny rytm (od poniedziałku do soboty) wygląda tak:

O 10-tej otwieramy bramkę. Czekający wchodzą na teren Fundacji i prowadzą pogawędki w swoim ulubionym miejscu pod daszkiem (czyli… w palarni).

O 11-tej otwieramy jadalnię. Wchodzący podają swój numerek (nowi – zapisują się) i zajmują miejsce przy stole.

O 11.30 odmawiamy różaniec – kto chce.

O 12-tej rozpoczynamy wydawanie posiłku. Kto już zjadł, może sobie posiedzieć dłużej, bo sala jest duża; chyba że dojdzie naraz bardzo dużo osób.

O 14-tej zamykamy bramę – sprzątamy jadalnię i koło domu.

W ciągu dwóch godzin posiłku przewija się zwykle od 110 do 160 osób.

Po południu w niektóre dni odbywają się zajęcia, a o 17-tej (od poniedziałku do piątku) wydawana jest kolacja (kanapki na wynos).

Jeden miesiąc w roku (sierpień) Jadłodajnia jest nieczynna. W tym czasie można skorzystać z Kuchni św. Brata Alberta przy ul. Dietla.

Pomoc doraźna

Jadłodajnia jest także miejscem udzielania pomocy doraźnej. Dzielimy się tym, co sami dostajemy: żywnością, odzieżą, obuwiem, środkami czystości, sprzętami. Co dwa tygodnie wolontariusz Marcin przygotowuje „wydawkę”, podczas której każdy, kto przyjdzie, może zobaczyć-przymierzyć-dostać to, czego potrzebuje (jeśli mamy…).

Co jest potrzebne?

Najbardziej potrzeba męskich butów i bielizny, skarpet, spodni, a zimą – kurtek, czapek. Te rzeczy używane, ale całe i czyste, na pewno kogoś ucieszą.

Ubodzy nieraz proszą też o środki opatrunkowe, bandaże, proste leki przeciwbólowe – na ból zęba, gardła czy przeziębienie.

Ubrania dla kobiet potrzebne są w mniejszej ilości (mężczyzn przychodzi 4-5 razy więcej niż kobiet). Większe ilości kobiecych rzeczy lepiej ofiarować do Przytuliska dla kobiet przy ul. Malborskiej.

Copyright 2015 Robert K. | Wszelkie prawa zastrzeżone |