Strona główna / Zapiski / przyjdź i zobacz, dasz radę

Zapiski

przyjdź i zobacz, dasz radę

Data publikacji: 18.12.2025

Mam na imię Danuta. Jestem żoną, mamą i babcią. Pracowałam jako nauczycielka w przedszkolu i w szkole. Od zawsze lubiłam zajmować się dziećmi. Odkąd pamiętam miałam potrzebę robienia czegoś dobrego w sąsiedztwie, robiłam drobne zakupy, bawiłam się z małymi dziećmi sąsiadów, z czego ich mama była bardzo zadowolona. Zawsze niosło mnie w stronę ludzi ubogich, niezaradnych, pokrzywdzonych… Byłam wrażliwa na cudzą krzywdę. Był czas, kiedy miałam sporo zajęć domowych (troje dzieci) i dużo pracy. Mieszkałam w małym miasteczku, w którym nie było możliwości włączenia się w jakiś oficjalny wolontariat. Potem zostałam babcią i zajęłam się wnukami. Kiedy podrosły, miałam więcej czasu i zaangażowałam się w Katolickie Centrum Pomocy Rodzinie. Tam organizowałyśmy spotkania z dziećmi, imprezy okolicznościowe i zabawy.

W tym czasie, razem z koleżanką, zaczęłyśmy szukać rodzin z chorymi dziećmi, aby im pomóc. W naszej parafii były dwie rodziny z dziećmi wymagającymi opieki 24 h na dobę. Jedna rodzina zaprosiła nas do siebie. I tak zaczęła się przygoda z 14-letnim Danielem i jego rodzicami, wspaniałymi rodzicami. Chłopiec był pod respiratorem, żywiony dojelitowo, bardzo cierpiący. Daniel nie wymagał od nas pomocy, ale jego mama - tak. Zaprzyjaźniłyśmy się z Halinką. Spotykałyśmy się systematycznie, miała z kim porozmawiać, pożalić się, a i pośmiać, co w takiej sytuacji wcale nie jest takie proste. Widząc jak bardzo matka związana jest z synem, zaczęłyśmy poruszać też ten najtrudniejszy temat – odejście dziecka. Daniel zmarł 2 lata temu. Miał 19 lat. To trudne, ale jakże ważne doświadczenie, pozwoliło mi zrozumieć, jak niewiele trzeba, żeby drugi człowiek się uśmiechnął, choć na chwilę zapomniał o codziennym trudzie.

Tymczasem przeprowadziliśmy się z mężem do Krakowa, bliżej dzieci i wnuków. Podczas poznawania nowego środowiska, natknęłam się na zaproszenie do wolontariatu w Stowarzyszeniu Wiosna. Wybrałam Akademię Przyszłości. Jestem tam trzecią edycję. Pomagam dziecku w odnalezieniu siebie, szukaniu swoich mocnych stron i pokonywaniu trudności. Te spotkania mnie odmładzają, dają wiele radości z możliwości pomocy. Cieszę się patrząc, jak dziecko się uśmiecha i jak się zmienia.

Kiedyś usłyszałam i zapamiętałam, jak siostra albertynka opowiadając o Fundacji Po pierwsze Człowiek, powiedziała: potrzebujemy wolontariuszy, przyjdź i zobacz, dasz radę. Trochę mi zeszło zanim tam poszłam. Myślę, że Brat Albert nie pozwolił mi zapomnieć o tym zaproszeniu. No i jestem Wolontariuszką w Fundacji Po pierwsze Człowiek. To zgoła inne doświadczenie niż poprzednie, ale bardzo uczy pokory. Obserwuję podopiecznych, zastanawiam się, co się wydarzyło w ich życiu, kto zawinił. Fascynuje mnie człowiek. Każdy człowiek…

Wolontariat daje mi możliwość poznania człowieka: małego dziecka, chorego, starszego z różnymi przypadłościami… Ich uśmiech daje mi ogromną radość. Mogę śmiało powiedzieć, że to ja korzystam z wolontariatu. Nie ma nic piękniejszego, jak uśmiech zagubionego dziecka, potrzebującego, czy wręcz pogubionego człowieka.

Wiem, że nie każdy może być Wolontariuszem. Bo trzeba mieć dużo empatii, cierpliwości, a nade wszystko trzeba umieć kochać człowieka. Jak się odkryje w sobie taki dar, to koniecznie trzeba go rozwijać. Najlepiej w WOLONTARIACIE.

Zadanie publiczne z zakresu promocji i organizacji wolontariatu pod nazwą "Wolontariat rozwija”, jest realizowane od 10 czerwca 2025r.do 31 grudnia 2025r. przez Fundację Po pierwsze CZŁOWIEK. Projekt realizowany przy wsparciu finansowym Województwa Małopolskiego.

Autor: Danuta
Wróć do listy artykułów